Noc przytula mnie
Pieści z całych sił
Jej oddaję to, co mam
Oddaję sny
Aya RL – Księżycowy krok
To już czwarta i zarazem ostatnia część ciekawostek o płycie Made in Heaven zespołu Queen. Na końcu tekstu znajdziecie linki do poprzednich trzech części.
Był taki czas w moim życiu, że gry komputerowe zabierały mi sporo czasu. Później nie nadążałem już z modernizacją sprzętu do grania i nie dane mi było przeżywać kolejnych przygód w barwnych światach generowanych przez komputery.
Prowadząc muzyczne kalendarium w serwisie Twitter mogę zauważyć jak różne gusta mamy, choć często jesteśmy w podobnym wieku. Dokładnie tak było wczoraj, gdy wspomniałem album grupy Massive Attack zatytułowany Blue Lines.
Jako fan muzyki wszelakiej, prawie każdej, powinienem cenić płyty z dopiskiem Live. A z tym bywa różnie, bardzo różnie.
Wykopalista nr 17: Heaven for Everyone, czyli Made in Heaven, ciekawostek część trzecia
To już przedostatnia część ciekawostek o Made in Heaven. Trochę czasu minęło od publikacji części drugiej, więc na końcu tekstu załączam linki do pierwszych dwóch części.
Napisać tekst muzyczny w dzień po premierze wyczekiwanego przez znaczą liczbę ludzi, nowego albumu Depeche Mode, jest trudne. Trudne z prostej przyczyny – już wyraziłem swoje zdanie na temat tej płyty pisząc jedno słowo 'Bardzo’ – i na dzień dzisiejszy niczego więcej nie zamierzam o niej pisać. Zbyt wiele emocji, zbyt wiele dźwięków do przeanalizowania.
Dziwne uczycie, zasiadasz do pisania tekstu, a w tle słuchasz już nie samej playlisty własnego autorstwa, a swojego własnego 'programu’ w serwisie YouTube – do czego to doszło. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mogę się oderwać. Wystarczy tych samo zachwytów i przejdźmy do tematu, a właściwie do dwóch tematów.
Muzyka – teraz mógłbym zacząć wymieniać czym też ona dla mnie jest. Najprościej będzie napisać – całym światem. Nie książki, nie komiksy, nie filmy, ale właśnie Ona. Towarzyszy mi w każdym momencie życie, nie ma znaczenia, wesołym czy smutnym. Jest zawsze.
Po kilku dniach powszechnego oburzenia na skoordynowaną akcję szczucia, jaką zorganizowały wspólnie hieny z Radia Szczecin i TVP Info, sprawa nieco przycichła. Ale to chyba dobrze, bo rodzinie, która stała się ofiarą tej nagonki, potrzebny jest spokój i ukojenie.
Dzielenie się muzycznymi dźwiękami, na które trafiam daje mi sporo radości. Takiej prawdziwej, bez podtekstów. Gdy moje znaleziska spotykają się z akceptacją i dają Wam chwilę wytchnienia, jestem jeszcze bardziej ucieszony.
Czyli mam napisać tekst o muzyce. O czymś wesołym, a może smutnym. Czymś skłaniającym do zadumy, może odrobiny relaksu. Ale jak napisać wiedząc, że wokół dzieje się tyle zła.
Drugą część ciekawostek dotyczącą albumu Queen Made in Heaven rozpocznę od utworu tytułowego, który pierwotnie pojawił się na pierwszym solowym albumie Freddiego Mecury’ego Mr. Bad Guy.
Cel – napisać muzyczny felieton.
Niby proste, tym bardziej gdy myśli się o nim co najmniej kilkanaście razy dziennie (tak jakoś wychodzi).