Dziś fochy – jutro szlochy

Ciemnogrodu dzień powszedni (90)

            Dnia czwartego czerwca tego roku byłem w towarzystwie Michała Oleksyna (jego wpisy na Twitterze/X zawsze są ciekawe) na wiecu zwołanym przez premiera Donalda Tuska. Z patodziennikarskiego obowiązku została ogłoszona klapa frekwencyjna. Szczególnie ucieszyli się „obdzwonieni” i ci, co żerowali na kasie z Funduszu Sprawiedliwości, pospolici symetryści też byli radzi.

Last, but not least…

Długo nic nie pisałem na tematy, nazwijmy to, polityczne. Nie pisałem, bo inni piszą lepiej, bo ileż razy można pisać to samo, bo praktycznie to i tak rzucanie grochem o ścianę, itp. Ale czasem muszę, bo się uduszę…

Ten tekst nie powstał dla pieniędzy…

Mam wrażenie, że otaczający nas świat osiągnął już, lub niewiele mu do niej brakuje, prędkość maksymalną. Wiadomości żyją już zaledwie chwilę, gdy jeszcze jakiś czas temu potrafiły “rozpalać” opinię publiczną dzień lub dwa. “Istnienie” w świecie wirtualnym, to nie dni czy tygodnie, teraz to są zaledwie chwile, chwile tak ulotne, że czasami nawet nie zauważamy, że ktoś miał swoje 5 sekund (już nie 5 minut).