– Wiesz, mam taką dziwną przypadłość: nie biorę ze sobą telefonu, gdy idę do kibla.
– A powinnaś. Możesz przegapić coś ważnego.
– Wiesz, mam taką dziwną przypadłość: nie biorę ze sobą telefonu, gdy idę do kibla.
– A powinnaś. Możesz przegapić coś ważnego.
Jedzie pociąg z daleka, ani chwili nie czeka… Tak, ten pociąg jedzie naprawdę z daleka, jeśli oczywiście weźmiemy pod uwagę czas, a nie odległość. […] Read More
– Hej, jesteś tam? – Maniek wcisnął nos przez uchylone drzwi. – Bogdan? Jesteś w domu? – Jestem. – Usłyszał jak przez mgłę, pewnie z […] Read More
Od wieków pasjonujemy się heroizmem. Malarstwo i literatura klasyczna, nawet muzyka, pełne są wspaniałych, bohaterskich rycerzy, bałwochwalczo podziwianych przez nadobne niewiasty, których mottem życiowym są słowa Bóg, Honor i Ojczyzna.
Walka o demokrację nigdy nie należy do łatwych, bowiem druga strona barykady to zwykle mafie, różnie siebie nazywające, których jedynym celem jest okrywanie się bogactwem przy pomocy wyzysku i ciężkiej pracy innych ludzi. Tacy często prędzej wojnę wzniecą, niż oddadzą to, co przez lata gromadzili kosztem społeczeństwa. Zbyt wiele mają do stracenia.
Palił szybko. Nie dlatego, że zimno na balkonie, choć już przymrozki w szyby szczypią, ale diabli go brali, gdy był niejako przymuszony do wysłuchiwania gigantycznych bzdur kurwizyjnych z puszczonego „na cały regulator” telewizora sąsiadów. Oboje słyszeli dobrze i nie potrzebowali aż tylu decybeli.
Demokracja w naszym kraju leży już prawie nieprzytomna, bo jej gardło uciska ciężki but, spod którego sama nie jest w stanie się wydobyć. Czas jej dobiega końca; jeśli pomoc ulegnie opóźnieniu bądź zniknie w niebycie, już wkrótce ustrój wyda ostatnie tchnienie. Rzeczą zatem rozsądną wydaje się ratowanie biedaczki za wszelką cenę
Nikt ci nie musi już o tym mówić. Wiesz dobrze, jak wygląda obecna rzeczywistość. Wystarczy, że zajrzysz do portfela, z którego w zastraszającym tempie ubywa gotówki, także tej zapasowej, ciułanej na czarną godzinę, a teraz pochłanianej przez szalejącą inflację i niebotycznie wysokie rachunki. Przypomina ci o tym widok sędziego, który za praworządność jest od lat prześladowany przez niegodną sprawowania urzędu władzę. Albo polityków opozycji, śledzonych, podsłuchiwanych, zastraszanych, nękanych groźbami.
Miasteczko. Niewielkie. Takie, w którym wszyscy się znają albo przynajmniej sporo o sobie wiedzą. Rynek, ratusz, cegielnia, kościół, klasztor, dwie szkoły podstawowe, liceum, a wokół pola i – w dalszym sąsiedztwie – kopalnie.
– Szlag mnie za chwilę trafi! – Głos Mateusza brzmiał wyraźnie, choć dobiegał zza dwóch ścian. – Czy jest gdzieś granica perfidii? – Stawał się […] Read More
Drogi Pamiętniku! Kiedyś, dawno, dawno temu, lubiłam leżeć na tapczanie, gdy zapadał zmrok, i patrzeć na znikające kolejno w ciemnościach przedmioty. Nie mogłam pojąć, dlaczego […] Read More
Tej książki nie trzeba pisać. Wciąż ją czytamy, choć sięga nam po grdykę. Przyjaźnili się przez cały okres nauki w liceum. Szóstka zwyczajnych nastolatków, jakich […] Read More
Fala za falą przybliża nas ku złotej plaży W barwach błękitu włoskiemu niebu jest do twarzy Ów śpiew romantyczny usłyszeć można w operetce Carewicz Franza Lehara. Zamieszczona wyżej fotografia […] Read More