Niedziela trwa, powinien tutaj pojawić się tekst dotyczący muzyki. Tak dzieje się od dłuższego czasu i nic nie powinno tego zmieniać, dla dobra i spokoju […] Read More
Autor: Marcin Wysocki
Dziś kilka przemyśleń, oczywiście związanych z muzyką i życiem każdego fana muzyki, a także obowiązkowa 'polecajka’ – bez niej nie może się obyć.
Rock progresywny i wszelkie jego odmiany, to moja mała słabość. Nie sięgam po taką muzykę nazbyt często, a zwłaszcza po te fragment, które najbardziej mi się w niej podobają. Nie zawsze mam wystarczającą ilość czasu by wygodnie zasiąść i posłuchać całej płyty lub tego co najbardziej lubię w takiej muzyce, czyli długich i rozbudowanych kompozycji, czego dałem przykład w 13 odcinku 4xM.
Któż nie zna Phila Collinsa? Chyba każdy, kto choć trochę interesuje się muzyką, zarówno rockową jak i popularną. Na przestrzeni lat Phil dostarczył nam wiele muzycznych wrażeń. Dziś jednak nie będzie tekstu o Philu, a o jego synu – Simonie.
Nic nie cieszy tak bardzo, jak rozpakowanie prezentu imieninowego kilka miesięcy po imprezie i odkrycie jak bardzo jest trafiony.
Był taki czas w moim życiu, że gry komputerowe zabierały mi sporo czasu. Później nie nadążałem już z modernizacją sprzętu do grania i nie dane mi było przeżywać kolejnych przygód w barwnych światach generowanych przez komputery.
Prowadząc muzyczne kalendarium w serwisie Twitter mogę zauważyć jak różne gusta mamy, choć często jesteśmy w podobnym wieku. Dokładnie tak było wczoraj, gdy wspomniałem album grupy Massive Attack zatytułowany Blue Lines.
Jako fan muzyki wszelakiej, prawie każdej, powinienem cenić płyty z dopiskiem Live. A z tym bywa różnie, bardzo różnie.
Napisać tekst muzyczny w dzień po premierze wyczekiwanego przez znaczą liczbę ludzi, nowego albumu Depeche Mode, jest trudne. Trudne z prostej przyczyny – już wyraziłem swoje zdanie na temat tej płyty pisząc jedno słowo 'Bardzo’ – i na dzień dzisiejszy niczego więcej nie zamierzam o niej pisać. Zbyt wiele emocji, zbyt wiele dźwięków do przeanalizowania.
Dziwne uczycie, zasiadasz do pisania tekstu, a w tle słuchasz już nie samej playlisty własnego autorstwa, a swojego własnego 'programu’ w serwisie YouTube – do czego to doszło. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mogę się oderwać. Wystarczy tych samo zachwytów i przejdźmy do tematu, a właściwie do dwóch tematów.
Muzyka – teraz mógłbym zacząć wymieniać czym też ona dla mnie jest. Najprościej będzie napisać – całym światem. Nie książki, nie komiksy, nie filmy, ale właśnie Ona. Towarzyszy mi w każdym momencie życie, nie ma znaczenia, wesołym czy smutnym. Jest zawsze.
Masz około 10 lat, śpisz na półko tapczanie w mieszkaniu dziadków. W nocy wraca podchmielony (raczej mocno)
Dzielenie się muzycznymi dźwiękami, na które trafiam daje mi sporo radości. Takiej prawdziwej, bez podtekstów. Gdy moje znaleziska spotykają się z akceptacją i dają Wam chwilę wytchnienia, jestem jeszcze bardziej ucieszony.
