Jedno wesele, cztery pogrzeby i jeszcze refleksja, czyli bilans 11 czerwca 2025 roku

To był dla mnie trudny dzień. Dopiero teraz układam sobie wszystko w głowie.

1. 243 głosy za wotum zaufania

Rząd Koalicji 15 października uzyskał wotum zaufania od Sejmu. Za głosowali wszyscy członkowie koalicyjnych klubów. Co do jednego, i jeszcze jeden poseł niezależny. Staliśmy z kilkudziesięciu przyjaciółmi pod Sejmem przez 8 godzin popierając jedność koalicji, ale też domagając się uczciwych wyborów. Dostaliśmy dobry wynik głosowania tym razem, więc jest powód do radości. Jednak jest i smutek, że nikt z tych głosujących w Sejmie nie przywiązuje wagi do tego, jak zostały potraktowane głosy obywateli w wyborach. Nikt, oprócz jednego, który zatrudnił swoją kancelarię adwokacką i wielu wolontariuszy do walki o uczciwy wynik wyborów. Więc jednak jest nadzieja, bo czasami jeden człowiek może zmienić bardzo wiele.

Czyli radość, bo jeszcze nie wszystko stracone.

2. Wotum zaufania – przyczyną polityka koalicji

Premier Donald Tusk złożył wniosek do Sejmu o wyrażenie wotum zaufania po ogłoszeniu przez Państwową Komisję Wyborczą wyniku przeliczenia głosów. Wynikało z nich, że obóz demokratyczny przegrał. Po takim wyniku dobrym obyczajem jest poddanie pod głosowanie mandatu do sprawowania władzy.

Jednak… po takiej kampanii, braku polityki informacyjnej rządu i zamknięciu uszu na głośny głos elektoratu nie można było się spodziewać innego wyniku. Dodatkowo wyraźny był brak mobilizacji do udziału w komisjach wyborczych czy do obserwowania przebiegu wyborów przez mężów zaufania lub obserwatorów społecznych. Kolejny raz rzeczywistość pokazała, że nie wystarczy mieć rację, żeby wygrać. A doświadczeni politycy powinni to wiedzieć.

Czyli smutek, bo nasi przedstawiciele nie mają kompetencji do wygrywania.

3. Braun znowu atakuje

Wracając spod Sejmu dowiedziałem się, że właśnie tego dnia Grzegorz Braun zniszczył wystawę LGBT w Sejmie. Który to już raz ten zły człowiek w świetle reflektorów i kamer złamał prawo, ale też pogwałcił zwykłą ludzką przyzwoitość? Dlaczego Państwo Polskie jest wobec niego bezradne? Prawo pozwala reagować. A jednak funkcjonariusze służb nie reagują. Można się zastanawiać, komu zależy na pokazaniu słabości Polski. Ale przecież każdy widzi, że takie przestępcze happeningi działają na rzecz osłabienia Polski i Unii Europejskiej. I nikt nie może mieć wątpliwości, że to wspiera politykę Putina. Można dywagować, czy ten związek jest bezpośredni, czy nie. Ale to nic nie zmienia.

Oczywistym jest też, że ten człowiek precyzyjnie wybiera terminy swoich przestępstw-patohapeningów. Świece chanukowe gasił gaśnicą w dniu pierwszego exposé Donalda Tuska – 12 grudnia 2023 r. W dniu drugiego exposé zaatakował wystawę. Przypadek? Nie sądzę.

Czyli smutek, że Polska nie umie sobie poradzić z jednym szalonym patocelebrytą.

4. Nawrocki odebrał uchwałę PKW o wyborze na prezydenta

Po powrocie do domu przez chwilę zerknąłem w telewizor. Akurat Karol Nawrocki odbierał od PKW zaświadczenie o wyborze na prezydenta. Słuchając jego wystąpienia miałem wrażenie, że uczył się od Romana Wilhelmiego w roli Nikodema Dyzmy. Puste słowa, sprawnie ułożone, za którymi nic nie stoi.

W kampanii wyborczej każdy mógł poznać jego przeszłość. Nawet nie będę tu wymieniał wszystkiego, czego się dowiedzieliśmy. Niezależnie od tego, jak rzeczywiście głosowali Polacy, mamy pewność, że ogromna część z nas oddała na niego głos.

Czyli smutek, że ktoś taki może przekonać tak wielu ludzi, powołujących się na zasady i wartości, że będzie ich dobrze reprezentował.

5. Nie otrzymamy uczciwych wyników wyborów

Po chwili odpoczynku ruszyłem do pracy. Spotkałem kolegę i chwilę z nim rozmawiałem o sytuacji dotyczącej wyników wyborów. Analizowaliśmy scenariusze. I zrozumiałem, jak małe są szanse, żeby chociaż ponownie przeliczyć wszystkie głosy oddane w wyborach. A to i tak byłoby za mało. Bo przecież nie dowiemy się, ilu wyborców zostało pozbawionych prawa do udziału w wyborach z użyciem nielegalnej aplikacji. Nie dowiemy się też, co się stało z wpisanymi do aplikacji numerami zaświadczeń o prawie do głosowania. Czy ktoś ich nie użył do oddania głosu niezgodnego z wolą właściciela zaświadczenia? I zrozumiałem, że politycy tzw. koalicji demokratycznej nie zrobią nic, żeby głos obywateli – wyborców – został usłyszany.

Czyli smutek, że nie dowiemy się, jak rzeczywiście głosowali Polacy, a naszym przedstawicielom nie zależy na powadze państwa.

Rysuje się koalicja Razem ze skrajną prawicą

Na koniec dotarło do mnie, że posłowie partii Razem głosowali przeciwko wotum zaufania dla rządu. Głosowali razem (sic!) ze skrajną prawicą. Słyszałem różne tłumaczenia. Ale przecież w każdym głosowaniu wybiera się z tego, co jest dostępne. A tutaj wybór był oczywisty. Rząd koalicji demokratycznej, która popełnia liczne błędy, nie spełnia wielu obietnic, bywa nieudolna i powolna, ale jednak wyciąga Polskę z totalnego upadku z poprzednich ośmiu lat mimo obstrukcji ze strony Andrzeja Dudy, albo totalny chaos w państwie i zagrożenie dojściem do władzy (czy raczej powrotem) obozu, który prawa człowieka ma za nic, dla którego prawo nie ma znaczenia, bo można je zastąpić przepisami na własny sukces. Do tego ten powrót mógłby się odbyć we współpracy ze środowiskami jawnie głoszącymi hasła faszystowskie.

Zrozumiałem, że ideologia – jakakolwiek – jest po prostu zła, bo zabija idee. Kiedy najpierw mamy tezę, a później do niej dostosowujemy fakty, działania i głoszone tezy, deklarowane idee tracą na znaczeniu. Do tego brak gotowości do wzięcia odpowiedzialności. Łatwiej jest siedzieć w opozycyjnym kąciku, krytykować wszystko i głosić szczytne, choć puste hasła, niż spróbować coś zrobić.

I ogarnął mnie jakiś smutek, bo kiedyś uważałem, że co prawda Razem nie jest moim pierwszym wyborem, ale byłbym w stanie na nich zagłosować. Wiele haseł do mnie trafiało. Szkoda, że to były tylko napisy na plakatach czy internetowych grafikach.

Po tym dniu partia Razem dołączyła do mojej czarnej listy. Nigdy i w niczym nie poprę jej polityków, bo liczą się czyny, nie słowa. To głosowanie było czynem.

Smutny bilans jednego, jakże ważnego dnia. Jakbyśmy na chwilę uciekli spod topora kata. Na jak długo?

Podziel się