Odezwa do Polek i Polaków

Szanowni Państwo,

Odbyło się głosowanie w drugiej turze wyborów prezydenckich w Polsce. Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła wynik wyborów. Byliśmy smutni, ale nie sprzeciwialiśmy się. Takie są prawa demokracji – raz się wygrywa, raz się przegrywa.

Jednak od kilku dni docierają do nas sygnały o różnych nieprawidłowościach w czasie głosowania, liczenia głosów, a także sporządzania sprawozdań Okręgowych Komisji Wyborczych. Od dawna wiemy również o różnych ingerencjach w kampanię wyborczą – nielegalnym finansowaniu różnych przedsięwzięć propagandowych, aktywnej działalności farm trolli, dezinformacji, i prowokacjach.

Nie jestem skłonny do poddawania się teoriom spiskowym. Jednak do tej pory nie spotkałem się z taką skalą różnorodnych zarzutów do poprawności przeprowadzenia wyborów. Jedynie po wyborach samorządowych w 2014 roku pojawiały się liczne głosy, że doszło do nieprawidłowości. Jednak wtedy było to wynikiem zastosowania książeczki do głosowania, zamiast pojedynczej karty. Niektóre ze stawianych w przestrzeni publicznej zarzutów zostały już potwierdzone. Przewodniczący komisji obwodowej przyznał, że omyłkowo zaliczyli 1000 głosów oddanych na jednego kandydata, drugiemu kandydatowi. Ten sam zarzut jest podnoszony w odniesieniu do kilku innych komisji obwodowych.

Wielu członków obwodowych komisji wyborczych w swojej pracy wspomagało się aplikacją na telefon dostarczoną przez przedstawicieli jednego z obozów politycznych. Już w dniu głosowania zostało ogłoszone przez Państwową Komisję Wyborczą, że odmawianie prawa głosu na podstawie tej aplikacji nie ma umocowania w prawie, a aplikacja nie jest w żaden sposób certyfikowana do użytku przez członków komisji. Ile osób zostało w ten sposób pozbawionych prawa głosu, nie wiemy. Ile zaświadczeń zostało dzięki tej aplikacji „ukradzionych” i wykorzystanych do „oddania głosu” sprzecznego z wolą wyborcy również nie wiemy.

Są zgłoszenia osób, które głosowały na podstawie zaświadczenia o prawie do głosowania poza miejscem zamieszkania, a w sprawozdaniach komisji, w której głosowali, pojawia się informacja, że nikt nie głosował na podstawie takiego zaświadczenia.

To wszystko i wiele innych informacji nie pozwala mi przejść do porządku dziennego nad wynikiem tych wyborów. Mam uzasadnione podejrzenie, że wynik tych wyborów, ogłoszony przez PKW, nie jest zgodny z wolą wyborców wyrażoną na kartach do głosowania, oraz tych, których pozbawiono prawa do wyrażenia swojego głosu.

Na podstawie artykułu 4. Konstytucji RP to naród sprawuje zwierzchnią władzę w Rzeczypospolitej Polskiej. Jeżeli okazałoby się, że wola wyborców została zmanipulowana przez błędy, a może i celowe działania, porządek konstytucyjny w Polsce byłby naruszony. Nie mogę przejść obok tego obojętnie. Polska to moje miejsce na świecie.

Nie znam prawa na tyle, żebym mógł proponować konkretne rozwiązania. Nie wiem, czy możliwe jest powtórzenie tylko drugiej tury wyborów, nie wiem kto mógłby anulować ogłoszone wyniki głosowania w drugiej turze, nie mam pewności zresztą, czy tylko w drugiej turze dochodziło do nieprawidłowości. Wiem, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, która ma na koniec orzec o ważności wyborów, nie jest powszechnie uznawana za sąd w rozumieniu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz  traktatów międzynarodowych.

Chciałbym, żeby instytucje Państwa Polskiego podjęły aktywne działania w celu wyjaśnienia wszystkich wątpliwości dotyczących wyborów Prezydenta Polski. Wiem, że sprawy dzieją się bardzo szybko, a terminy określone prawem są krótkie. Do tej pory jednak nie usłyszałem żadnej publicznej deklaracji ze strony żadnej instytucji, że stawiane publicznie zarzuty do uczciwości tych wyborów zostaną wyjaśnione, ani że zostaną podjęte kroki, aby wola Polaków została jednoznacznie odczytana i zatwierdzona.

W niedawnych wyborach prezydenckich w Rumunii doszło również do poważnych naruszeń prawa, i Państwo Rumuńskie poradziło sobie z tym problemem. Poradziło sobie również społeczeństwo w ponownym głosowaniu. Liczę, że Państwo Polskie również sobie poradzi z obecnym kryzysem. Gdybyśmy mieli uznać, że nie liczy się głos obywateli, a ostateczny wynik wyborów może być obciążony poważnym błędem, czy moglibyśmy spokojnie patrzeć w lustro?

„Prezydent Rzeczypospolitej jest wybierany przez Naród w wyborach powszechnych, równych, bezpośrednich i w głosowaniu tajnym” mówi art. 127. ustęp 1. Konstytucji RP. Czy można uznać za równe wybory, w których głosy części obywateli zostały policzone inaczej, niż oni je wyrazili, a inni obywatele w ogóle zostali pozbawieni prawa głosu?

Zamierzam zaprotestować przeciwko bezczynności władz w jednej z najważniejszych spraw. 11 czerwca od godziny 10:00 do godziny 14:00 została zaplanowana debata nad wotum zaufania dla rządu. Będą obecni wszyscy posłowie i liczne media. Zamierzam być pod Sejmem od godziny 9:00 rano z transparentem „KAŻDY GŁOS SIĘ LICZY”. Bo oczekuję, że głos każdego obywatela zostanie policzony zgodnie z jego wolą. Gdyby ktoś z państwa chciał do mnie dołączyć, będzie mi bardzo miło. Chciałbym, żeby głos obywateli został usłyszany i wysłuchany. Do zobaczenia w najbliższą środę o 9:00 rano pod Sejmem, w Warszawie przy ulicy Wiejskiej.

Mateusz Kijowski

Podziel się