Powyborcze Pytanie: Kto Wybrał Mądrze?

Felieton autorstwa, jak sam się określił, twitterowego celebryty Harry’ego Hallera.


Na początek deklaracja: bardzo bliska jest mi myśli Hermanna Hessego, że „zawsze tak było i zawsze tak będzie, że czas i świat, pieniądze i potęga należą do ludzi małych i płaskich”. Mam na to masę dowodów, zarówno we współczesności, jak i historii. Ten sam autor, w tej samej powieści pyta retorycznie o czasy Mozarta: „Kto za jego czasów rządził światem […]: Mozart czy geszefciarze, Mozart czy nieciekawi, tuzinkowi ludzie?” Nawet osoby nieznające twórczości Mozarta, wiedzą, iż ktoś taki istniał, a wiedzę o władcach z tamtego okresu dzierżą jedynie historycy. Nie lubię więc polityki, nie cenię polityków, ale na wybory chodzę i pojawia się zasadnicze pytanie: czy wybieram mądrze? Mądrze, czyli używając rozumu?

Każdy jest przekonany, iż jego decyzje są przemyślane, tylko czy tak jest w istocie? Czy rozum ma aż tak duży wpływ na nasze poczynania? Wiele wskazuje na to, że wcale nie. Najprostszy przykład: gdy jedzie na nas auto, nie zastanawiamy się, czy uskoczyć w prawo, czy w lewo, czy może wcale. Robimy to, gdyż działa instynkt. Nawet największy mędrzec nie używa rozumu w takiej sytuacji. Wokół można znaleźć mnóstwo przykładów na to, że emocje działają najpierw, a rozum tylko wynajduje usprawiedliwienie dla dokonanych wyborów. David Hume twierdził, że „to, co nazywamy mocą umysłu, obejmuje przewagę uczuć spokojnych nad gwałtownymi”. Proszę zwrócić uwagę na to, jak trudno jest przekonać kogoś do zmiany zdania. Nawet jeśli argumentujemy logicznie i celnie, osoba, którą chcemy przekonać wciąż będzie wymyślała nowe kontrargumenty, czasem najbardziej absurdalne, niejednokrotnie kończąc dyskusję słownym wytrychem: Bo tak!

Ten mechanizm działa dokładnie tak samo w przypadku wyborów moralnych czy politycznych. Jeden z bardziej aktywnych komentatorów X-owych napisał, że PiS zdobył 33,7% głosów, choć już nie ma propagandowej TVP. Zdecydowanie przecenił moc telewizji i propagandy. Te czynniki mogą zmienić wynik raczej nieznacznie, a propaganda ostatnich lat nie sprawiła, że więcej ludzi głosowało na PiS, tylko doprowadziła do tego, iż elektorat PiS znienawidził konkurentów. I trzeba dodać, że z wzajemnością. Znowu Hume: Gdy spotka mnie krzywda czy zniewaga od jakiegoś człowieka, wówczas często doznaję uczucia złości, które sprawia, że pragnę zła i kary dla niego, niezależnie od wszelkich rozważań o przyjemności i korzyści, jak mi to da. Czyż nie tym są hurtowo tworzone komisje śledcze? Oczywiście uważam, że przestępców trzeba ukarać, ale komisje są raczej emocjonalną odpowiedzią na złe emocje
ostatnich lat.

Politycy z upodobaniem działają na uczucia, a jedynie próbują wmówić ludziom, że kto na nich zagłosuje, wykazuje się mądrością. „Gdybyśmy chcieli rządzić jakimś człowiekiem i pchnąć go do jakiegoś działania, byłoby lepszą taktyką działać na jego uczucia gwałtowne i raczej opanować go, odwołując się do jego skłonności, niż do tego, co pospolicie nazywa się rozumem”. Tak, David Hume. Dowodem na to, że ludzie nie słuchają argumentów jest eksperyment, jaki zrobiłem na prośbę syna jakiś czas temu. Nie pamiętam, jakiego wydarzenia dotyczyło, ale dzień przed nim napisałem na kartce komentarze, które następnego dnia napiszą wybrani publicyści. Trafiłem w 100%. Choćby polityk wypowiedział najbardziej błyskotliwą myśl, jego przeciwnicy i tak go skrytykują. Świetnym miejscem obserwacji tegoż zjawiska jest
X, gdzie nikogo nie razi brak spójności w zganieniu wulgarności osobnika z przeciwnej strony i w pochwaleniu wulgarnego „zaorania” konkurenta. „Prawacy” nie mają problemu, by z hasłem Bóg, Honor, Ojczyzna i religijną grafiką, życzyć błogosławionego dnia, a za pięć minut rzucać wyzwiska na bliźnich. Tolerancyjni „lewacy” nie odczuwają dysonansu poznawczego popierając parady równości i wyśmiewając procesje czy pielgrzymki.

Wybory polityczne opierają się w dużej mierze nie na rozumie, lecz na fundamentach moralnych (troska, sprawiedliwość, lojalność, autorytet, świętość) i siłą prawicy na całym świecie jest fakt, że odwołuje się do wszystkich, lewica zaś pomija niektóre, czasem nawet zwalcza. To tłumaczy również sukces Trzeciej Drogi, gdyż wiele osób mając dość PiSu, nie chciało zagłosować na KO planującą „piłować katolików”. Dodam, że w zdaniu padło opiłowanie z przywilejów, ale emocje sprawiły, że ludzie wierzący nie są w stanie zauważyć, jak wielką różnicę robi tu słowo przywilej.

Wszystkie powyższe efekty potęguje w Polsce fakt, że polityka stała się sportem narodowym, niemal świętością. A jeśli grupa ludzi czyni z czegoś świętość, to jej członkowie tracą zdolność do trzeźwego myślenia na ten temat.

Bardzo polecam lekturę dzieł Davida Huma. Po ich przeczytaniu odpowiedź na pytanie: Czy wybrałem mądrze?, wcale nie będzie tak oczywista. Na szczęście uzbrojeni w oręż podarowany nam przez tego wspaniałego Szkota możemy sprawić, że nasze uczucia spokojne wezmą górę na gwałtownymi.

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *